Rozmowa z Krzysztofem Rutkowskim, radcą prawnym, doradcą podatkowy, Partnerem w kancelarii KDCP

W ostatnim czasie dużo mówi się o akcyzie i ewentualnych zmianach. Jak Pan ocenia obecne prawo dotyczące podatku akcyzowego w Polsce? Czy system jest spójny, szczelny i czy ten specyficzny podatek spełnia swoją funkcję?

 

Pozytywnie. System akcyzy spełnia swoją rolę. W ostatnich latach wprowadzono szereg zmian, zwłaszcza uszczelniających te sektory, gdzie mogło dochodzić do nadużyć. Niestety, jeśli jakiś podatek funkcjonuje, to występuje również pokusa, aby próbować go unikać. Ostatnie lata przyniosły szereg uszczelnień akcyzowych m.in. sektora paliwowego, smarowego czy alkoholowego.

 

Dotyczy to zwłaszcza sektorów, gdzie ze względów społecznych czy ekonomicznych podobne produkty są różnie opodatkowane, jak chociażby: w paliwach olej napędowy (popularny diesel) jest opodatkowany wyższą akcyzą niż de facto ten sam produkt tzw. lekki olej opałowy, który w praktyce jest dieslem, ale zabarwionym o oznaczonym markerem. Akcyza na diesla jest 5-krotnie wyższa, niż na lekki olej opałowy. Podobnie jest w sektorze alkoholowym, gdzie ten sam etanol spożywany (np. w napojach spirytusowych) jest obłożony dość wysoką akcyzą, a ten sam etanol, ale zawarty np. w rozpuszczalnikach, środkach dezynfekcji czy płynach do spryskiwaczy jest z akcyzy zwolniony (uprzednio ulega skażeniu). Są również branże, gdzie takie ryzyko nie występuje, chociażby branża piwowarska. Piwo poza jego standardową konsumpcją (spożyciem) nie ma innych zastosowań, przez co ryzyko jakichkolwiek nadużyć w zasadzie tu nie występuje.

 

Czy Pana zdaniem państwo może w akcyzie poszukiwać jeszcze jakichkolwiek rezerw aby zwiększyć wpływy budżetowe? Zdarzają się opinie jakoby w akcyzie były jakieś „luki” dające się usunąć i stworzyć dodatkowe możliwości dochodowe.

 

Z takimi tezami należy być bardzo ostrożnym. Oczywiście luki prawne mogą występować w każdym systemie, w tym również w akcyzie, ale należy odróżnić rzekome „luki” od świadomych decyzji prawodawcy. Przykładowo to, że samochody elektryczne lub hybrydowe są opodatkowane niższą akcyzą niż stare diesle nie jest „luką” prawną – tylko wyrazem uzasadnionych i racjonalnych decyzji ustawodawcy. Po prostu ustawodawca uznał, że warto hybrydy i elektryki opodatkować niższą akcyzą. Oczywiście można prowadzić dyskusję, społeczną, ekonomiczną czy branżową czy jest to decyzja słuszna – ale nie można twierdzić, że jest to jakaś luka czyli błąd ustawodawcy. Skoro mamy programy rządowe dot. rozwoju elektromobilności, to po prostu akcyza jest jednym z obszarów, gdzie takie strategie są realizowane. Podobnie jest chociażby w sektorze napojów alkoholowych. Skoro mamy przepisy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, które wprost nakazują prowadzenie polityki i uchwalanie przepisów, które nie tylko ograniczają spożycie napojów alkoholowych, ale również zmierzają do zmiany struktury ich spożycia na rzecz napojów o niskiej zawartości procentowej alkoholu – to wyrazem tego jest wyższe opodatkowanie np. wódek, niż piwa. Podobnie wygląda to w większości krajów Unii Europejskiej.

 

Jaka jest granica, poza którą podniesienie stawek podatku nie będzie już skutkować zwiększeniem wpływów a bilans korzyści i strat stanie się dla państwa negatywny?

 

Tego tak naprawdę nikt nie wie. Jest to problem tzw. krzywej Laffera. Wiadomo, że nikt nie lubi podatków, a im podatek jest wyższy, tym większa pokusa, aby go nie płacić (bo potencjalny „zysk” z podjętego ryzyka również większy). Działa to zwłaszcza tam, gdzie podatku dość łatwo można nie zapłacić. Z kolei im podatek niższy, tym więcej osób i podmiotów decyduje się na jego płacenie w imię chociażby własnego spokoju. W sytuacji kryzysu gospodarczego, kiedy w trudnej sytuacji jest coraz więcej podmiotów – częstym wyborem jest „zapłacić podatek czy zapłacić pensje pracownikom”, a nie „podatek, czy nowy samochód”. Stąd czas kryzysu to nie jest czas na podnoszenie podatków.

 

Czy obecny czas, a mamy zawirowania w związku z trwającą pandemią, to dobry moment na rozważanie zmian systemowych, ukształtowanych przez wiele lat i sprawdzających się w praktyce?

 

To zależy, o jakich zmianach mówimy. Jeśli o prostym podnoszeniu podatków – to zdecydowanie nie ten czas, Rząd powinien raczej zastanawiać się nad tym, jak przedsiębiorcom ulżyć, a nie jak ich dodatkowo obciążyć. Natomiast jeśli czas pandemii bardziej uwypukli zasadność jakiejś zmiany – jestem za tym, aby pozostawić je w systemie na zawsze. Widzimy to np. w funkcjonowaniu organów i sądów, gdzie czas pandemii spowodował realną (a nie tylko teoretyczną) możliwość załatwienia sprawy zdalnie – w mojej ocenie należy te możliwości utrzymać. W sektorze akcyzowym widzimy to chociażby w piwach, które spośród wszystkich napojów alkoholowych mają najkrótsze terminy przydatności do spożycia („wódka postoi – piwo nie postoi”). Kryzys w branży gastronomicznej, brak imprez i eventów spowodował, że bardzo duże ilości wyprodukowanego piwa po prostu uległy zepsuciu. Zatem dostrzeżona „dzięki pandemii” potrzeba zmiany przepisów umożliwiająca niepłacenie akcyzy od piwa przeterminowanego, które ulega niszczeniu jest słuszna, również w czasie po pandemii. Problem ten innych alkoholi w zasadzie nie dotyczy.